Ostatnie wpisy
Reklama: Inne linki: Partnerze: |
sobota, 13 marca 2010
piątek, 28 sierpnia 2009
Palimpsest Grodno
"Gdy myślę o Grodnie, to jgo niekonsekwentna, zmącona uroda wydaje mi się jakmś dziwacznym palimpsestem. Wieki pisały na tem samem miejscu wciąż inną formułę piękna, zkolei zamazując poprzednie. Aż je wszstkie ile możności dzień przedostatni zatarł, by się tu rozeprzeć brzydotą i brudem ubogiej nowoczesnej ulicy. Świat wschodu i świat zachodu ścierał się, zwalczał i nawzajem zazębiał na tem miejscu."
Zofja Nałkowska, "Grodno", w: Tygodnik Illustrowany 45 (1926) S. 659-778, S. 764.
środa, 19 sierpnia 2009
czwartek, 13 sierpnia 2009
Grodno z dystansu
Nie byłem w Grodnie już prawie rok – stąd przerwa w relacjach nadniemieńskich. Siedzę natomiast nad korektami książki którą napisałem w ciągu ostatnich lat – blog to jedynie notes na marginesie... Będzie to książka o Grodnie, o stosunkach etnicznych, o skutkach wojny i o sowietyzacji. Owszem tam będzie mowa i o wypędzeniu Polaków i o mordzie na Żydach. Ale opowiadam również o tym jak Grodno stało się z czasem miastem radzieckim, a nawet białoruskim.
niedziela, 19 kwietnia 2009
piątek, 06 lutego 2009
Za stadionem
Scena przed Owirem, gdzie pani sekretarz zwykle z niedowierzeniem na mnie się patrzy i pyta: po co pan znów przyjechał?
wtorek, 03 lutego 2009
Wy tam w Warszawie przedstawić sobie nie możecie,
co to jest dzisiaj Litwa, jak my tu żyjemy.
Jak smutnym, martwym, gobowcym jest Grodno. Trzeba tu żyć, aby o tym wiedzieć. Nie idzie za tym, aby przepadło tu wszelkie dobro, tylko że jest ono przywalone tak ciężkim brzemieniem, że ledwie oddycha. Czy brzemię to spadnie, zanim ducha wyzionie ono?
środa, 13 lutego 2008
Gdzie jest ta ulica, gdzie jest ten dom...
Oto obszar byłego ghetta według ostatnego planu miasta Księgarni E. Iberskiego z 1937 roku. Był wtedy pokazany w oddzielnej grafice, dlatego że uliczki były zbyt wązkie. Dziś po nich nie ma śladu. Odyseja pewnego pociągu
Jeszcze na krótko przed niemieckim napadem na Związek Radziecki wywieziono setki Grodnian w stronę Kazachstanu. Świadczą o nim wspomnienia Jana Puchcińskiego, który opisuje dalszy bieg wagonów, które Niemcy zbombardowali tuż pod Baranowiczami. Dziś miasto nad Niemnem prawie zapomniało o podwójności własnej tragedii. Słychać tylko głośny huk postradzieckich rytuałów lub szeptanie pojedynczych grup. Z IV RP wiało patriotyzmem kresowym, ale i on skupiał się na losie tylko części ofiar. Nie ma dziś również żadnej wzmianki o tym, że to nie były ofiary wyłącznie z katolickich rodzin, ale i z żydowskich oraz prawosławnych. Jest zatem propaganda ze wszystkich stron, która głosi, że Grodno walecznym był. Tak, były takie próby podjęte, byli i dzielni harcerzy, syjoniści a nawet komuniści, ale jednak wojna oznaczała dla większości mieszkańców przede wszystkim przyglądanie się mordu jednej połowy mieszkańców przez Niemców oraz wywózkom jednej trzeciej przez Sowietów. Z Grodna „do wyzwolenia“ nawet tysiąca żołnierzy nie było! Politrucy się wycofali na tył frontu, a kto miał iść i walczyć w szeregach niemieckich lub radzieckich? Żydzi? Polacy? Białorusini? Ci którzy zostali po 1944 roku i tak byli podejrzani – jak można było wyżyć pod okupacja? Ale wystarczy już ogólnych rozważań: słuchajmy świadka, który przeżył radziecką wywózkę oraz niemieckie bombardowania. Jego opowieść jest o tym, dlaczego nie ma już tamtego Grodna.
piątek, 08 lutego 2008
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||