Notatki znad Niemna


Reklama:



Inne linki:



Partnerze:

KRESY
Blog > Komentarze do wpisu
Grodno z dystansu
Nie byłem w Grodnie już prawie rok – stąd przerwa w relacjach nadniemieńskich. Siedzę natomiast nad korektami książki którą napisałem w ciągu ostatnich lat – blog to jedynie notes na marginesie... Będzie to książka o Grodnie, o stosunkach etnicznych, o skutkach wojny i o sowietyzacji. Owszem tam będzie mowa i o wypędzeniu Polaków i o mordzie na Żydach. Ale opowiadam również o tym jak Grodno stało się z czasem miastem radzieckim, a nawet białoruskim.
Sęk w tym, że i miejscowi Polacy, to tak na prawdę integralna część społeczeństwa białoruskiego – nawet jeżeli z perspektywy Warszawy to twierdza Polskości i ducha wolności, to większość miejscowych Katolików tak samo się aranżowało z reżymem jak i Prawosławni, a ich tożsamość jest w podobny sposób niejedno-znaczna: post-radziecka, czasami religijna, czasami etniczna, czasami narodowa. Znam Grodno i poznałem tam wielu Polaków i Białorusinów, ale kiedy szykuje się akcja protestu, to przychodzi zwykle ta sama garstka ludzi. I to nie tylko ze strachu, ale i dlatego, że Karta Polaka, wycieczki do Polski, perspektywa podjęcia studiów jest ważniejsza dla większości miejscowych od politycznych akcji – i to niezależnie od mowy na której się rozmawia w domu. „Zapisać się w Polacy“ może dziś każdy, kto tylko zechce, dlatego że ostatecznie wybór kim jesteś należy do każdego człowieka sam. A dziadkowie większości miejscowych – nawet jeżeli 99 procent z nich pochodzi ze wsi, niezależnie od tego czy to Prawosławni czy Katolicy – byli obywatelami II Rzeczypospolitej. Stąd nie przepadam za warszawskim hałasem anty-totalitarnym. Sam niesie w sobie ideę totalnej demokracji, którą trzeba dziś nieść na Białoruś za wszelką cenę. Tak, demokratyczna Białoruś dla Europy jest ważna, ale decydować o tym ostatecznie muszą sami Białorusini, to oni muszą ruszyć swą dupę, swoje mózgi. A to samo się tyczy Polaków na Białorusi. A jeżeli Polska chce szybko zakończyć z Polskością nad Niemnem, to wystarczy tylko rozszerzyć prawa przyjazdu dla posiadaczy Karty Polaka, nadawania im prawa pracy i stanie się jak z Mazurzami i Ślązakami, którzy wyjechali do Niemiec 30, 40, 50 lat temu a stali się świetnymi Niemcami: natychmiast się zdecydują na Polskość, która oznacza wyjazd. A tu właśnie jest paralela ze wspieraniem demokracji: jeżeli zapraszać wszystkich działaczy grodzieńskich (nieważnie czy białoruskich czy polskich) na stypendia do Polski, to z całą pewnością dobrze im będzie daleko od stron rodzinnych. Grodno pokaże dziś, że walka o wartości jest ciężka a nawet doprowadzi do gwałtownych konfliktów, ale że się da póki co zmienić choć drobne sprawunki, że ciągle można wpłynąć na dyskurs społeczny, że Łukaszenka jak i mer Grodna muszą ostatecznie reagować na presję, nawet jeżeli ona jest zamknięta w małym garnku pod nadzorem milicji.

P.S: Co do książki: Będzie wydana najpierw po niemiecku, więc szukam jeszcze polskiego wydawnictwa oraz środków na tłumaczenie. Kto wie, jak trafić do nich – będę wdzięczny za wskazówki pod ewropa@gmail.com.
czwartek, 13 sierpnia 2009, ewropa

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Wit, 62.29.173.*
2010/03/24 13:19:28
Kiedy ta książka i gdzie?
-
Gość: ewropa, *.adsl.alicedsl.de
2010/04/03 18:17:05
Książka jesienią się ukazuje nakładem wydawnictwa Harrossowitz w Wiesbaden w serii Niemieckiego Instztutu Historycznego w Warszawie. Tytuł: Nationalisierung, Nivellierung und Sowjetisierung einer mitteleuropäischen Stadt Grodno 1919 1991.
-
2011/11/11 13:03:19
czy książka się w końcu ukazała po polsku, czy jeszcze dotąd, nie?
pozdrawiam