Notatki znad Niemna


Reklama:



Inne linki:



Partnerze:

KRESY
Blog > Komentarze do wpisu
TVP itp.
Odłączyli pierwszy kanał polski. I to po latach, a właściwie po dziesięcioleciach. Bo przecież w Grodnie nawet za czasów radzieckich oglądało się "Polszu". Nie tylko jako alternatywne źródło informacji, ale bardziej jako medium kształcące w innym duchu.


Dzieci w porządnych białoruskich rodzinach obowiązkowo wychowują się przynajmniej dwu-, a właściwie trójjęzycznie - i to niezależnie od tego, po jakiemu się w dannym domu rozmawia. Bajka białoruska i dobranocka polska na szczęście puszczane są o różnych porach... Choć bierna znajomość polskiego, którą Grodnieńszczyzna się róźni od reszty Białorusi nie była spowodowana Polskością jej mieszkańców a raczej telewizją, i dziś znowu jest wspierana przez kościół katolicki, który głównie po polsku "nadaje". Dla wielu zwykłych mieszkańców Grodna i okolicy z kolei TVP nigdy politycznego lub kulturalnego znaczenia nie miała. Po prostu uwielbiają oglądać telenowele polskie. A więc w każdym zachodniobiałoruskim agromiasteczku kochają Steffena Möller nie mniej gorąco niż w Lublinie lub w Szczecinie. No i jest jeszcze jeden moment: można porównać prognozy pogody polskie z białoruskimi i rosyjskimi? Razem wzięte przecież muszą być dokładniejsze. Jest więc wytłumaczalne, dlaczego nagłe odłączenie TVP z programów nadawanych przez lokalnych operatorów telewizyjnych było wstrząsem. Całe Grodno nadal jest w szoku, nie może uwierzyć, że ten atut jej dogodnego położenia odebrano im bez komentarza. Jest prawda alternatywa w postaci Polsatu, ale nikt poważnie jej nie traktuje, bo każdemu czegoś swojego brakuje. Jednemu dobranocki, drugiemu wiadomości, a jeszcze komuś dokładniejsze prognozy pogody, a przede wszystkim tam przecież "M jak Miłość" nie leci! Choć odbywają się dyskusje na forach internetowych, rozmawiano o tym z pewnością w każdym kolektywie w pracy, nawet w Miejskim Wykonawczym Komitecie lub innych urzędach państwowych. Ale prócz tych półpublicznych wyrazów trwogi, nie będzie odzewu. Miasto żyje jak w transie, nie może ruszyć się w tę albo we wtą. Oficjalny Związek Polaków z pewnością nie będzie zabierał głosu, bo nawet jeszcze nie dotarło do nich, że rzeczywiści dostali zakaz wjazdu. A ten drugi nieoficjalny Związek dopiero się organizuje i nawet, jeżeli zabiera głosu w polskich mediach, to on do Grodna dociera tylko z trudem. Tym bardziej, że ludzie nie mogą już oglądać TVP.

poniedziałek, 14 listopada 2005, ewropa

Polecane wpisy