Notatki znad Niemna


Reklama:



Inne linki:



Partnerze:

KRESY
Blog > Komentarze do wpisu
Prawdziwy folklor
Różne ekspedycje naukowe ruszają w tak zwany teren. Jedni pragną znaleźć prawdziwych Białorusinów, inni sięgają po korzenie Polskości tych ziem. Ale sytuacja dla jednych i drugich jest podobna: ludzie z miasta pełni entuzjazmu i idealizmu naukowego przyjeżdżają na wieś i zachwycają się prostotą życia i autentycznością opowiadań i śpiewów mieszkańców.


Ale jak się ma stosunek do dziedzictwa narodowego samych ludzi ze wsi, kiedy wyjeżdżają do miasta, aby się uczyć? Nie tak dawno student pewnego białoruskiego instytutu pedagogicznego wrócił do miejsca urodzenia na Grodnieńszczyźnie właśnie z taką ekspedycją. Zadanie: zapisywać folklor białoruski.

Niestety wieś cała uważa się za polską. Ale po tej i tamtej strony ulicy starsi ludzie chętnie zaśpiewają o Jezusie, o weselach i o zielonym borze. Tematy znane też chłopom białoruskim. Student jest przekonany, że tutaj się jednak śpiewa po polsku. No przyznaje się, że może troszeczkę gaworką miejscową, po prostu tutejszą. Wiadomo przecież, jak mówi okolica po naszemu. A młodzież bardziej żyje muzyką popową niż melodiami przedwojennymi. Student nie wahał się długo: poszedł do starszych sąsiadów i zapisał wszystkie te piosenki prosto z życia wzięte.

Z powrotem w mieście usiadł nad tym materiałem, starannie opracował język, aby nie było polonizmów i oddał pracę. Docent był tak zadowolony, że powiedział: dobrze mnie posłuchaj, jak nie zostawisz mi ten cenny materiał dla swoich publikacji, to z dyplomem mogą być kłopoty. Lada dzień ze studenta został nauczycielem języka rosyjskiego w rodzinnej wsi, a jego wynniki z ekspedycji podobno już zostały opublikowane. Ma więc poczucie, że wniósł coś bardzo cennego do nauki białoruskiej. Polskiego uczy dzieci fakultatywnie.

piątek, 18 listopada 2005, ewropa

Polecane wpisy