Notatki znad Niemna


Reklama:



Inne linki:



Partnerze:

KRESY
Blog > Komentarze do wpisu
Dziady
Już wiem, dlaczego na Wszystkich Świętych prawie nikt nie był na cmentarzu farnym. Na Białorusi obowiązują dobre staropolskie pogańskie dziady. A więc dopiero drugiego listopada miejscowi katolicy przychodzą ze zniczami i kwiatami na ulicę Antonowa, nigdyś Jeruzalimska. Mówią po rosyjsku i modlą się po polsku.


Tylko jedna pani w wieku balzakowskim udaje polszczyznę ubolewając nad wycinką drzew i ogólnym stanem cmentarza. Mówi, że przyjechała niedawno z Polski, a tam na mogiłkach porządek panuje. Przecież księża powinni się zabrać do wspólnego sprzątania, a wierni powinni wyjść po Mszy, aby sprzątać wokół zabytkowych grobów. Sama również nic nie robiła. Przychodzi się żalić a jako że słuchające ją panie odpowiadają po rosyjsku, sama powoli wraca do języka ojczystego.

Dziś pani Janiny nie widać przy grobie jej syna. Przyszła wczesnym rankiem, aby znaleźć miejsce w samej kaplicy. Przez cały dzień odbywają się nabożeństwa, w międzyczasie babulki odmawiają różaniec. Wierni modlą się przed drzwiami białej świątyni, bo wewnątrz miejsca nie starczy. Z Polski przyjechała jedna starsza pani i od razu widać, że nie jest stąd. Ma jakiś taki odlotowy aparat i z zachwytem i wzruszeniem robi zdjęcie rodakom kresowiakom.

W nocy cmentarz jest prawie ciemny. Tylko w niewielu miejscach stoją znicze - na tych nowszych grobach, u siostr zakonnych i żołnierzy Armii Polskiej. A o dawnych mieszkańcach Grodna prawie nikt nie pamięta. Rodzinny grób Szyszkiewiczów, z aniołem bez głowy oraz z podobizną rzeźbiarza, jest bez opieki i bez kwiatów. A tyle pięknych pomników cmentarnych pochodzi właśnie z pracowni Szyszkiewicza. Takich grobów Grodzieńskich, o których mało kto pamięta, jest kilkaset. Są prawie jedyną zachowaną w całokształcie pozostałością materialną tamtego miasta. Układają się w całość jako miasto w mieście. A nawet, jeżeli i to miasto powoli umiera, jest nadal właściwe.

niedziela, 06 listopada 2005, ewropa

Polecane wpisy